robi się ponuro

Udało mi się złożyć osobiście życzenia urodzinowe Zosi 16 maja, ale Zuzi - 1 czerwca - już nie. Matka była gotowa na moje przyjście, domofon wyłączony, a ja zostałem poinformowany, że próba złożenia życzeń Zuzi skończy się wezwaniem policji. Cóż z tego - poszedłem, odbiłem się od drzwi. Kwiaty dla córki postawiłem w wazoniku na Jej biurku w moim mieszkaniu...

Nadeszły wakacje. Moje maile dotyczące opieki nad córkami w okresie wakacji były zbywane przez matkę milczeniem. Wszelkie propozycje dotyczące wakacji moich z córkami były ignorowane. W sierpniu matka dzieci zarzuciła mi, że w ogóle mnie nie obchodzi, co ona ma zrobić z dziećmi podczas wakacji. Wobec takiego postawienia sprawy, a także wobec braku odzewu na moje propozycje, wziąłem córki na tygodniowe wakacje, o czym poinformowałem matkę dzieci telefonicznie.

Oczywiście, były groźby, wzywanie policji, straszenie, szantaże. Robiłem wszystko, by to nie wpłynęło na - krótkie przecież - wakacje córeczek ze mną.

Dzieci oddałem zgodnie z moją obietnicą po tygodniu, zadowolone i szczęśliwe, że tyle zobaczyły. Matka przywitała je uśmiechem i - Bóg wie czemu - policyjnym radiowozem. Nie muszę dodawać, iż obie córeczki były przerażone, że policja zamknie tatusia za te wakacje.

bez zrozumienia
Share:  Add to Facebook Tweet This Add to Delicious Submit to Digg Stumble This