prawdziwa twarz

Przeprowadziłem się na gdańską Zaspę na przeciwko przedszkola i szkoły, do której miały chodzić moje dzieci. W nowym mieszkaniu własnoręcznie zrobiłem dzieciom łóżeczka piętrowe z biureczkami. Kupiłem krzesełka, wykładzinę, szafeczki... Nic to nie dało. Ze względu na bardzo duże i wciąż powiększające się trudności w kontaktach z córeczkami, wniosek o uregulowanie kontaktów z dziećmi złożyłem do Sądu Rejonowego Gdańsk - Południe na początku grudnia 2010 roku.

Święta Bożego Narodzenia A.D.2010 były smutne... Udało mi się wziąć dzieci na parę godzin w drugi dzień Świąt.

Z dnia na dzień było coraz gorzej. Dzieciom został wyłączony kupiony przeze mnie specjalnie dla nich telefon, a ja stanąłem w obliczu całkowitego odseparowania dzieci ode mnie. Sporadyczne widzenia z córeczkami i coraz bardziej zacięta obrona ich przede mną powodowały straszną traumę obu dziewczynek. Obie zmuszane były do mówienia per "tato" do obcego dla nich mężczyzny, konkubenta matki.

Podstępem dostawałem się pod drzwi mieszkania dzieci. Zuzia, bardzo ze mną związana, ze łzami w oczach prosiła o możliwość choć krótkiego spotkania ze mną. Najstraszniejszy moment nastąpił 21 lutego 2011. Ten dzień kojarzy mi się z konkubentem matki dzieci usiłującym mnie zrzucić ze schodów i rozpaczliwym płaczem Zuzi:
"To jest mój ojciec, pozwól mi się z nim spotkać!".

Następnego dnia ukradłem córki z przedszkola. Starsza córka mieszkała ze mną dwa tygodnie, do czasu pierwszej rozprawy sądowej.
A młodszą matka odebrała siłą w przychodni lekarskiej - jej konkubent uderzył mnie dwukrotnie i blokował przejście, ona zaś w tym czasie zabrała Zosię i uciekła.

czytaj dalej: złota kobieta
Share:  Add to Facebook Tweet This Add to Delicious Submit to Digg Stumble This