pierwsze kłopoty

Po wakacjach 2010 nadszedł czas przedszkolny, obie dziewczynki poszły do Przedszkola Róża Wiatrów na Gdańskiej Zaspie, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Córeczki zaczęły chorować, a matka zaczęła utrudniać kontakty. Z tygodnia na tydzień było coraz gorzej. Ustalenia dotyczące spotkań z córeczkami rozwiały się jak sen, a ja dowiedziałem się, że nie mam prawa wchodzić nawet na klatkę schodową bloku, w którym one mieszkają. Cóż ze mnie byłby za ojciec, gdybym dalej nie próbował? Dzwoniłem, pukałem, wchodziłem z sąsiadami, dostawałem się podstępem. Za każdym razem, gdy udało mi się porozumieć choćby przez zamknięte drzwi z którąś z córeczek, żona wzywała policję.

Żona odmawiała mi spotkań z córkami twierdząc, najpierw iż są chore, potem, że muszą wypoczywać, a jeszcze później, że nie stworzyłem dla nich odpowiednich warunków mieszkaniowych.

czytaj dalej: prawdziwa twarz
Share:  Add to Facebook Tweet This Add to Delicious Submit to Digg Stumble This