a miało być tak miło

Na samym początku nic nie wskazywało, by miały zaistnieć jakieś trudności w kontaktach moich i córeczek. Po tym, jak się wyprowadziłem w kwietniu 2010r, pomagałem matce w opiece codziennie, przyjeżdżając o szóstej rano, żeby mogła spokojnie chodzić do pracy. Kilka godzin później obowiązki przejmowała babcia, a ja też mogłem udać się do pracy.

Mijały dni, córeczki budziły się i widziały tatę, dawałem im jeść, myłem i jechałem do pracy. Kontakty były na żądanie - jak mogłem wziąć dzieci, dzwoniłem, odbierałem. Podczas wakacji dzieciaczki brałem na działkę częstokroć na 4-5 dni, gdzie mogły się bawić do woli, pluskać w jeziorze i siedzieć przy ognisku.

W międzyczasie poznałem wspaniałą kobietę, Anię, i jej synka, a moje dzieci ich zaakceptowały.

Moje dzieci... ich matka też kogoś poznała i... to był właściwie koniec jej dojrzałego rodzicielstwa...

czytaj dalej: pierwsze kłopoty
Share:  Add to Facebook Tweet This Add to Delicious Submit to Digg Stumble This